5 powodów dla których Czechy mnie kręcą

Mój drogi czytelniku! – nie planowałem tego wpisu. Na liście wpisów (zapełnionej już do końca 2017 roku) nie było takiego tematu, jak ten dzisiaj.

A to źle…

Nie mieszkam w Czechach bo ktoś mi kazał, ale dlatego, że mi się tu bardzo podoba. I o tym „podobaniu się” chciałbym Ci dzisiaj opowiedzieć.

Myślę, że ten wpis nada mojemu blogowi lepszy kontekst i będziesz – drogi czytelniku – lepiej rozumiał dlaczego piszę to co piszę.

Uwaga! Wpis jest bardzo osobisty i subiektywny.

Zapraszam!


Dlaczego znalazłem się w Czechach?

Na to pytanie nie ma jednej i prostej odpowiedzi.

Prawda jest taka, że naszym życiem rządzi przypadek.

Na wiosnę 2008 roku – studiując filozofię na UJ w Krakowie (z którego pochodzę) – złożyłem podanie o wyjazd za granicę w ramach programu Sokrates/Erasmus. W 2007 roku wróciłem z 2 letniego studenckiego pobytu w Anglii i czułem, że potrzebuję znów wyjechać.

Oferta Instytutu Filozofii UJ w tamtym czasie nie była zbyt bogata. Poza Pragą było kilka nieciekawych dla mnie miast. Uparłem się na Czechy, a do tego grały rolę kwestie osobiste – chciałem być relatywnie blisko Krakowa.

Pod koniec maja dowiedziałem się, że miejsca nie dostałem. Trzy inne osoby były lepsze ode mnie. Ja byłem czwarty w kolejce. Postanowiłem odpuścić temat i spróbować za rok. Taka lajfa.

I wtedy w moje życie wstąpiła siła wyższa – los. Okazało się, że jedna z osób z pierwszej trójki postanowiła zrezygnować ze swojego miejsca, argumentując to tak: „poziom kursów na Uniwersytecie Karola w Pradze nie jest dla niej dostatecznie wysoki. Co więcej, kursy które są oferowane w ramach kierunku filozofia w języku angielskim nie są dla niej interesujące”. Dobry argument, ciężko z nim polemizować. Nie każdy uważa program Sokrates/Erasmus za permanentną balangę.

I tak oto mieszkam w Czechach od lutego 2009 roku.

Co było dalej?

Po skończeniu bardzo przyjemnego semestru stanąłem przed dylematem: wrócić do Krakowa, wyjechać do Warszawy i zarabiać miliony, czy też zostać w Pradze i tutaj znaleźć sobie pracę – przynajmniej na jakiś czas.

Do skończenia studiów magisterskich na filozofii brakowało mi tylko napisania pracy. Wszystkie punkty/kursy miałem już zgromadzone. Nie musiałem więc wracać do Polski. Oczywiście wisiała nade mną perspektywa pracy magisterskiej i jej obrony (co zrealizowało się aż za 1,5 roku, w styczniu 2011), ale Praga jest nieznacznie dalej od Krakowa niż Warszawa – zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę ilość autostrad 🙂 (w 2009 roku sytuacja była inne niż teraz).

Zacząłem pracować w Pradze w czerwcu 2009 roku i ani się nie obejrzałem jest 5. lutego 2017 roku.

Moich 5 powodów dla życia w Pradze i w Czechach

Są to moje bardzo osobiste powody. Każdy, ale to dokładnie każdy człowiek, widzi świat inaczej i ma różne motywy pchające go do działań. Wynikają one z naszych uświadomionych lub nie wartości. Z czasem zrozumiałem, że Czechy jako miejsce oraz państwo w pewnych kwestiach bardzo dobrze korespondują z tym w co wierzę i czego potrzebuję.

Ale do rzeczy:

1. Tu jest pięknie

Czechy są bardzo zróżnicowane pod względem geograficznym.

Jestem z Krakowa, lubię góry i bardzo źle czuję się w np. w płaskim jak stół woj. mazowieckim. Ktoś nie będzie zwracał na to uwagi, ale dla mnie ta „trójwymiarowość” Pragi (i górzystość Czech), czyli jej doliny i pagórki na lewym i prawym brzegu Wełtawy są niezwykle atrakcyjne. Wynika to chyba z różnorodności i możliwości spojrzenia na różne miejsca w Pradze z innych perspektyw – z góry lub z dołu. Dzięki temu to miasto jest dla mnie takie ciekawe.

Krajobraz wokół Pragi również jest bardzo zróżnicowany. I nie myślę tutaj o Karkonoszach, Beskidach czy Szumawie. Przyjeżdżając tutaj „na weekend” nie jesteśmy tego świadomi, ale jadąc zaledwie 50-70 km w dowolnym kierunki od stolicy Czech, natkniemy się na bardzo ciekawe miejsca – choćby w sensie przyrodniczym. Na północy mamy Czeskie Średniogórze, czyli wygasłe wulkany. Na zachodzie Czeski Kras. Na południu dolinę Wełtawy i Sazawy.

Jeżeli chodzi o całą Republikę Czeską to jest jeszcze ciekawiej. Zamiast o tym pisać polecam film zrealizowany przez Czeską Telewizją. W tle czeski hymn.

2. Ciężko się tutaj nudzić

W liceum i na studiach sporo się wspinałem i jeździłem na rowerze. Dokładnie od momentu, kiedy przeprowadziłem się do Czech zacząłem latać na paralotni.

To co opisałem w punkcie pierwszym – to krajobrazowe zróżnicowanie – da się realnie „użyć”. Da się z tym krajobrazem wejść w interakcje. W Czechach można się wspinać, jeździć na rowerze, latać na paralotni, lotni i na szybowcach, pływać na kajakach. Co kto chce. Nie dla każdego będzie to zaletą – dla mnie jest.

Co więcej Czesi to bardzo aktywna sportowo nacja. W związku z tym wiele miejsc w całych Czechach jest przygotowane do uprawiania sportów. Taki drobny przykład – w samej Pradze jest kilka ogródków wspinaczkowych oraz tor dla kajaków górskich.

Lokalizacja Czech w Europie sprawia również, że są one bliżej Alp. A to dla mnie jest istotne, bo w Alpach lata się najlepiej 🙂 .

Co więcej, Czechy nie są ani małe ani duże – są idealne jeżeli chodzi o swoją wielkość. Wsiadasz w auto i za 2, góra 3 godziny jesteś na granicy. To samo tyczy się Pragi – jest to metropolia o rozmiarach średniego miasta. Taki „subiektywny rozmiar” Pragi wynika na pewno z bardzo dobrego systemu transportu publicznego. Wystarczy wskoczyć w metro i za kilkanaście minut jesteśmy na drugim końcu miasta.

Góra Raná w Czeskim Średniogórzu - 70 km na NW od Pragi.

Góra Raná w Czeskim Średniogórzu – 70 km na NW od Pragi. Te wszystkie pagórki to włąśnie wygasłe wulkany.

3. Sacrum i profanum

Teraz przechodzimy do wartości i sposobu funkcjonowania państwa.

Czesi są realistami, a nie idealistami. Chłopski rozum i praktyczność są w Czechach na pierwszym miejscu. Jest tutaj również brak charakterystycznej dla Polski, i dalszych wschodnich krajów, chęci definiowania się przez dobra materialne (bardzo teraz generalizuję, bo kapitalizm ma swoje twarde zasady). Widać to w sposobie w jakim Czesi się np. ubierają. Szaro, buro, ale wygodnie.

Nikt nie chce tutaj umierać za ideę, ani dla pieniędzy. Ani też dla polityki, ani dla swojego szefa.

Życie toczy się spokojnie, równym tempem, bez nadmiernych wychyleń emocjonalnych. Codzienne obowiązki przerywa codzienne piwo i cotygodniowe weekendy. Wielki spokój… ktoś powie, że nuda.

Czy Czesi są stoikami? Nie wiem, ale z pewnością czuć w Pradze mniej negatywnej energii niż np. w Warszawie.

Czy to dobrze czy to źle? Nie wiem, ale lubię to.

Russell cytat

Źródło: http://sklepzcytatami.pl/

4. Ordnung muss sein!

Czesi to najbardziej „uporządkowany” słowiański naród. No może poza Słoweńcami.

Jeżeli zaparkujesz w Pradze auto tam, gdzie nie powinieneś, to bądź pewien, że zostanie ono bardzo szybko odholowane a Ty zapłacisz karę. Każde takie wydarzenie (patrz foto poniżej) uważam za triumf porządku nad chaosem.

Kiedyś bardzo mnie rozbawiło, jak mój kolega opowiadał o swojej wycieczce do Drezna. Dostał tam mandat za zaparkowanie samochodu na oficjalnym miejscu parkingowym odwrotnie niż powinien. Tzn. tam gdzie była maska miał być bagażnik samochodu. Śmiałem się z tego podejścia, ale teraz już tego nie robię.

Germańskie wpływy są widoczne w mentalności Czechów. Im bardziej przesuwamy się na wschód w kierunku granicy z Polską i Słowacją, tym bardziej widać osłabienie tego wpływu. Nie myśl więc drogi czytelniku, że w Pradze i w Czeskim Cieszynie wszystko działa tak samo. Nie działa.

Im człowiek jest starszy tym bardziej docenia porządek, który przekłada się na całe jego życie – od biznesu, przez działanie administracji publicznej, po przewidywalność sąsiadów i kolegów z pracy.

W Czechach i w Pradze tego porządku – moim zdaniem – nie jest ani za mało ani za dużo. Jest słowiański burdel i niemiecki ordnung, w bardzo odpowiadającej mi proporcji.

odholowywanie samochodu w Pradze

Nie ma przebacz! Chciałbym, żeby w Krakowie był taki porządek w parkowaniu jaki jest w Pradze.

PS. Zwolennikom anarchii (też byłem w młodości 🙂 ) polecam zastanowić się nad niemocą władz Krakowa w walce ze smogiem.

5. Tylko spokojnie, damy radę!

To są dwa powody w jednym. Powody bardzo subtelne i ciężkie – moim zdaniem – do zmierzenia.

Po pierwsze: Czesi są spokojni i pokojowo usposobieni. Nie wiem z czego to wynika… Pewnie jest wiele czynników – od historii aż po codzienne piwo. Niemniej jednak ciężko oczekiwać, że coś złego przytrafi Ci się ze strony Czecha (bardzo teraz generalizuję).

Czesi jeżdżą spokojniej niż Polacy, nie wyrażają też tak radykalnych opinii jak Polacy, są mniej skorzy do konfliktu i awantur. A nawet jeżeli krytykują i wygrażają pięścią, to często kończy się tylko na słowach. Ich krew musi mieć niższą temperaturę niż ta polska 🙂 .

Po drugie: podziały w czeskim społeczeństwie są – znów moim zdaniem – dużo mniejsze niż w Polskim. Mam wrażenie, że Czechy – jako społeczeństwo – są relatywnie spójne co do poglądów na siebie samych, a aparat państwowy (wybrany w końcu jak i w Polsce w demokratycznych wyborach) nie segreguje ludzi na tych lepszych i gorszych i dba o szeroko rozumiany wspólny interes. Jest bardzo (!) możliwe, że mam nie pełny obraz sytuacji, ponieważ mieszkam w Pradze, a Praga jest bardzo różna od reszty Czeskiej Republiki. Wciąż wraca do mnie jednak to wrażenie, że chęć być lepszym, szefowania i wdrażania za wszelka cenę swojej prawdy, która jest bardziej prawdziwa (bo jest mojsza niż twojsza) dotyczy w dużo mniejszym stopniu Czechów niż Polaków.

Mam takie uczucie (z którym bardzo wielu Czechów by się zapewne nie zgodziło), że każdy w Czechach ma swoje miejsce w społeczeństwie i jest za nie odpowiedzialny.

Fotografia graffiti w starej radzieckiej bazie wojskowej w Milowicach.

Fotografia graffiti w starej radzieckiej bazie wojskowej w Milowicach.

Kilka słów na koniec

Powyższe „5 dlaczego” to powody bardzo emocjonalne i nie koniecznie racjonalne. Każdy bowiem widzi to co chce.

Jeżeli interesuje Cię temat mentalności Czechów, to polecam lekturę książek Mariusza Szczygła. Ale uwaga: Mariusz Szczygieł, z tego co mi wiadomo, nigdy nie mieszkał w Pradze na takich zasadach jak mieszka zwykły imigrant jak ja. Magia Pragi i Czech jest odwrotnie proporcjonalna do czasu spędzonego w urzędach, bankach, lekarzach, pracy itp.

I chociaż administracja państwowa działa w Czechach lepiej niż w Polsce, to wciąż jest bolesna. Czescy politycy sprzedają Czechom populistyczną gadkę, a oni niestety ją kupują. Czeski prezydent nie stroni od alkoholu, mieszkania w Pradze są cholernie drogie no i nie zarabia się tutaj kokosów. To tak dla równowagi w stosunku do tego co napisałem wyżej. Czechy to nie jest raj.

W przyszłości musi więc powstać uzupełnienie tego wpisu – tzn. „5 NIE dla Czech” – ale taki wpis nie przyjdzie mi tak łatwo jak ten 🙂 .

To tyle ode mnie dzisiaj.

Życzę Ci udanej reszty weekendu i pozdrawiam z zabłoconej Pragi!

[edit 7.2.2017: bardzo ciekawy wpis na powyższy temat znajdziecie na blogu Żyć i przeżyć w Czechach]


Podobał Ci się ten artykuł? Jeżeli tak, to proszę podziel się nim ze światem:

PS. Jeżeli podoba Ci się mój blog, to koniecznie zapisz się do > newslettera <. Dzięki temu żaden nowy wpis nie przejdzie Ci koło nosa.